Angielskie ślady w Małopolsce

Widok na bryłę obronnego zamku w Pieskowej Skale. W dole widok na ogród w okół mury obronne, obok baszta. W tle widok na las.
Każdego roku w rocznicę katastrofy brytyjskiego bombowca, który rozbił się nad Krakowem, mieszkańcy miasta spotykają się w miejscu, gdzie spadła największa część maszyny. Wkrótce ma tu stanąć pomnik dla ludzi, którzy lecieli na pomoc walczącej Warszawie. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii są najliczniej odwiedzającymi Małopolskę turystami. Czy jeżdżą też w miejsca, które związane są z ich historią i kulturą? A mamy tu i ślady wielkich angielskich pisarzy i nawet galerię angielskich obrazów w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Przeczytajcie też o Angielce, która zginęła, bo zbyt kochała Tatry.

Brytyjscy lotnicy na pomoc walczącej Polsce

1 sierpnia 1944 roku w Warszawie wybuchło powstanie, które miało wyzwolić stolicę Polski spod niemieckiej okupacji i ustanowić polską władzę przed nadciągającą armią sowiecką. Alianci postanowili wspomóc walczących zrzutami broni z powietrza, ale Sowieci nie udostępnili lotnisk położonych kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. Brytyjskie i amerykańskie samoloty latały więc z Włoch mając do pokonania około 1500 km w jedną stronę. Noc z 16 na 17 sierpnia 1944 roku była jedną z największych akcji zrzutowych – do Polski wystartowało 19 samolotów RAF (Królewskich Sił Powietrznych). Były to załogi polskie i brytyjskie – angielskie, australijskie i południowoafrykańskie. Właśnie tej nocy niemiecka obrona przeciwlotnicza dokonała między Krakowem, Tarnowem i Kazimierzą Wielką masakry alianckich maszyn. Rozbity został między innymi brytyjski Liberator KG-933 P – ze 178 Dywizjon RAF, który o godz. 2,27 runął na Kraków, między dzisiejszym mostem Powstańców Śląskich i Kotlarskim. Samolot został doszczętnie rozbity jeszcze w powietrzu, bo jego szczątki opadły po obu stronach Wisły i do samej rzeki.

Załogę maszyny stanowili: pilot W. D. Wright (zginął na miejscu), mechanik L. J. Blunt (ciała nie znaleziono), nawigator, Australijczyk J. P. Liversidge (zginął na miejscu), strzelec F. W. Helme (ciała nie znaleziono), strzelec  J. D. Clarke (zginął na miejscu) oraz radiotelegrafista, Australijczyk A. Hammet, który wyskoczył na spadochronie w rejonie Kocmyrzowa. Ranny trafił do dworu w Goszycach, a potem do oddziału konspiracyjnej Armii Krajowej , walczył wraz z Polakami z niemieckim okupantem. Po wojnie wrócił do swojego kraju i ożenił się z Polką.

To tylko jedna z wielu takich historii. W wielu miejscach Małopolski znajdziecie ślady i pamiątki po brytyjskich lotnikach i żołnierzach.

Odwiedźcie:

  • Kraków, Zabłocie, Bulwar Lotników Alianckich. Obelisk poświęcony załodze brytyjskiego Liberatora KG-933 P. W planie budowa dużego pomnika. Każdego roku w rocznicę strącenia brytyjskiej maszyny, krakowianie spotykają się, aby wspominać udział alianckich samolotów w lotach nad Polską.
  • Kraków, Muzeum AK. W muzeum prezentującym jedną z największych konspiracyjnych armii świata zobaczyć też można lotniczy kombinezon należący prawdopodobnie do A. Hammeta.
  • Luborzyca (okolice Krakowa). Na cmentarzu stoi pomnik w miejscu pierwszego pochówku ośmioosobowej załogi południowoafrykańskiego Liberatora EV-941 Q, ekshumowanej później na Cmentarz Rakowicki. To uszkodzone śmigło z samolotu; jedno z dwóch, jaki oglądać możemy w Polsce (drugie znajduje się w Muzeum Miejskim w Wadowicach).
  • Odporyszów, Sanktuarium maryjne. Na dzwonnicy kościoła znajduje się tablica pamiątkowa siedmioosobowej załogi brytyjskiego Halifaxa JP 276 A, który został zestrzelony nad Dąbrową Tarnowską. Najstarszy z członków załogi miał tylko 35 lat, wszyscy zginęli. Ich samolot leciał z ładunkiem materiałów medycznych dla walczącej Warszawy. Miejsce usytuowania tablicy jest szczególne, właśnie z tej dzwonnicy wykonano pierwsze loty w dziejach ludzkości na specjalnie skonstruowanej maszynie.
  • Dąbrowa Tarnowska, Synagoga – Ośrodek Spotkań Kultur. Można tu zobaczyć autentyczne części brytyjskiego Halifaxa JP 276 A, zestrzelonego nad Dąbrową i zapoznać się z losami jego załogi.

Wielka mogiła brytyjskich jeńców

Trudno w to uwierzyć, ale na cmentarzu Rakowickim w Krakowie spoczywa aż 522 żołnierzy Imperium Brytyjskiego. Miejsce, w którym są pochowani obejmuje 330 metrów kwadratowych. Leżą tu żołnierze z Indii, Australii, Kanady, Nowej Zelandii, Południowej Afryki, a także rodowici Anglicy. Skąd się tu wzięli? Większość z nich zmarła w obozach jenieckich założonych przez Niemców na terenie dzisiejszej Polski. Warto przypomnieć, że obóz jeniecki przedstawiony w słynnym filmie „Wielka ucieczka” z całą plejadą światowych gwiazd kina, także znajdował się na terenie Polski. Większość pochowanych w Krakowie brytyjskich żołnierzy to jeńcy z obozu VIIIB pod Opolem. Centrum kwatery brytyjskiej stanowi monument z kamienia, a wokół położone są stalowe płyty zawierające nazwiska, nazwę jednostki wojskowej, godło pułku oraz krótkie epitafium.

Tu także pochowani są członkowie załóg samolotów brytyjskich, które zostały zestrzelone nad Polską podczas II wojny światowej.

Odwiedźcie:

  • Kraków, cmentarz Rakowicki. Kwatera brytyjskich żołnierzy położona jest w północnej części cmentarza tuż przy ogrodzeniu.

Oni ocalili Londyn. Najtajniejsza z tajnych misji

Każdy Angliki wie, czym jest SOE, czyli Zarząd Operacji Specjalnych, tajna jednostka, która prowadziła pracę wywiadowczą i dywersyjną na całym świecie podczas II wojny światowej. Jej celem było także inspirowanie ruchu oporu w okupowanych krajach. Na marginesie, szef SOE wskazywał przykład polskiej Armii Krajowej, jako wzoru do powielenia, a połowa wywiadowczych meldunków dopływających do SOE pochodziła od Polaków. Także tak ważne dla Brytyjczyków informacje o pociskach V1 i V2.

Między sierpniem 1944 roku a marcem 1945 roku na Londyn spadło 2894 rakiet V2, straty były coraz dotkliwsze. To właśnie polski wywiad przejął niemal kompletny pocisk V2 z niemieckiego poligonu, polscy naukowcy go przebadali, a rakietę wraz z dokumentacją przygotowano do transportu. Akcja Most przygotowana wspólnie przez Polaków i SOE odbyła się właśnie w Małopolsce. Startujące w Brindisi we Włoszech samoloty z polsko-angielskimi załogami lądowały w Małopolsce pod Tarnowem pomimo, że w każdej większej miejscowości stacjonowały niemieckie garnizony. Samoloty przewoziły kurierów oraz najbardziej tajne informacje wywiadowcze. Podczas akcji Most III samolot Dakota KG-477 V z 267 dywizjonu RAF miał zabrać elementy V2 i wspomnianą dokumentację. W nocy z 25 na 26 lipca 1944 pomimo dramatycznych okoliczności (postój maszyny na lądowisku trwał ponad półtorej godziny zamiast kilku minut), misja się udała. Alianci dostali szczegółowe informacje o rakietach spadających na Londyn. Jednym z uczestników akcji był zaufany człowiek Winstona Churchilla Józef Retinger.

Warto wiedzieć, że w czasie planowanej akcji Most V, miano zabrać z polowego lotniska pod Tymbarkiem 33 alianckich lotników zestrzelonych w lotach nad Polską, a ukrywanych przez polski ruch oporu. Misja się nie odbyła z powodu sowieckiej ofensywy.

Odwiedźcie:

  • Okolice wsi Wał - Ruda, 18 km od Tarnowa, nad rzeczką Kisieliną (położenie: N50°08′ E20°47′) miejsce lądowiska akcji Most III.
  • Wał - Ruda, przy drodze z Wał-Rudy do Zabawy. Pomnik akcji Most III z dużego głazu granitowego z tablicą inskrypcyjną i napisem „Oni ocalili Londyn” oraz żeliwnym symbolem Polski Walczącej. Obok ustawiona jest tablica oraz podest, z którego można obserwować miejsce lądowania.

Chesterton odkrywa Tatry i Zakopane dla Anglii

Jeden z najbardziej znanych angielskich publicystów i pisarzy – Gilbert Keith Chesterton, autor między innymi „Człowieka, który był Czwartkiem” był zafascynowany Polską. To tego stopnia, że postanowił odwiedzić nasz kraj. Wycieczka odbyta w 1927 roku prowadziła także do Zakopanego i w Tatry, które stały się dla pisarza wielkim odkryciem. Jego przewodnikiem była mieszkająca jakiś czas w Zakopanem malarka Mary Winifred Cooper. Jak wspomina Rafał Malczewski, były to czasy, kiedy „Krupówki huczały życiem, nad Zakopanem unosił się peyotlowy opar, biły gejzery alkoholu, noce były krótkie, dnie wytężone”. Jednym słowem były to czasy największego fermentu kulturowego w stolicy Tatr, a Cooper znała środowisko artystyczne, jak nikt, sama będąc jego częścią. Chesterton odwiedził między innymi Muzeum Tatrzańskie, gdzie przewrotny dyrektor Zborowski opowiedział mu o zbójnikach tak przykładnie uczciwych, że przed napadem modlili się w kościele do Boga o moralną pomoc. Zborowski liczył chyba na zmieszanie gościa, uznawanego za moralistę. „A do kogo mieli się modlić…” odpowiedział angielski pisarz, znany także z błyskotliwego języka. Chesterton miał też zapałać wielką sympatią do legendarnego zakopiańskiego meteorologa Józefa Fedorowicza, ale to już inna historia.

Wróćmy na chwilę do miss Cooper. Wybitna angielska malarka przyjechała do Zakopanego na początku lat dwudziestych XX wieku za narzeczonym, który miał tu leczyć gruźlicę, ale zmarł. Cooper kupiła piękną, drewnianą willę, którą później sprzedała wybitnemu polskiemu poecie Janowi Kasprowiczowi. Ten kupił ją za honorarium otrzymane za przetłumaczenie na język polski dzieł Szekspira.

Przygody Cooper i Chestertona sprawiły, że do Zakopanego przyjeżdżało sporo Anglików, także po to aby zdobywać tatrzańskie szczyty. Jedną z nich była Ruth Hale, członkini brytyjskiego Ladies Alpine Club. Pojawiła się w Tatrach po raz pierwszy zimą 1934 r. doznając takiego fascynacji estetycznej, że od tej pory przyjeżdżała tu co roku. Jej najczęstszym partnerem był młody taternik Witold Paryski, późniejszy twórca „Wielkiej encyklopedii tatrzańskiej”. Hale była tak zachłanna na Tatry, że stało się to w końcu przyczyną jej śmierci. 6 września 1937 przy bardzo złej pogodzie i zapadającej nocy, chciała zdobyć jeszcze jeden ze szczytów, martwiąc się, że jutro może nie mieć szansy iść w Tatry. Towarzysze odradzali wycieczkę, kobieta była uparta. Jeżeli nie wyjdą, stracą dzień. Jeszcze jeden dzień, który mogła poświecić ukochanym Tatrom, a które już za kilka dni musi opuścić i wrócić do rodzinnej Anglii.. – Orzeł, czy reszka? – spytała nagle wyjmując monetę z kieszeni. Ten rzut decydował o życiu i śmierci. W chwilę potem runęła w przepaść odrywając się od ściany wraz z mokrym głazem. Do dziś spoczywa w Zakopanem.

I jeszcze jedna angielska niespodzianka. Podczas II wojny światowej przez Tatry prowadziła nielegalna droga polskiego ruchu oporu, który w ten sposób przerzucał ludzi mających tajne zadania i raporty wywiadowcze. Tak zwani kurierzy tatrzańscy (najczęściej zakopiańscy górale), przedzierali się przez zamknięte przez Niemców Tatry. Była to droga wykorzystywana także przez brytyjski Zarząd Operacji Specjalnych SOE, a jedną z kurierek była Krystyna Skarbek, ulubiona agentka Winstona Churchilla, as angielskiego wywiadu Secret Intelligence Service (SIS), działająca w całej Europie. To ona dostarczyła Brytyjczykom informacje o terminie ataku Niemców na Związek Sowiecki. Skarbek była prawdopodobnie bliską przyjaciółką Iana Flemminga i miała mu posłużyć jako pierwowzór Vesper – kochanki Jamesa Bonda.

Odwiedźcie:

Conrad, wielki żeglarz literatury wypływa z Krakowa

Joseph Conrad – jeden z najwybitniejszych pisarzy świata, obywatel Wielkiej Brytanii, był z pochodzenia Polakiem, a wychował się właśnie w Krakowie. Autor „Lorda Jima”, „Jądra ciemności”, „Nostromo”, czy „Smugi cienia” od 1869 roku mieszkał z umierającym ojcem – znanym pisarzem w Krakowie. Tu ojciec zmarł, a młody Józef Korzeniowski mając zaledwie 13 lat postanowił zostać marynarzem, a cztery lata później zaokrętował się na swój statek . Od roku 1884 był obywatelem Wielkiej Brytanii. Co ciekawe, mimo, że jest uznawany za mistrza w posługiwaniu się językiem angielskim, nigdy nie opanował go dostatecznie w mowie.

Joseph Conrad powrócił do Krakowa w sierpniu 1914 roku z synem, któremu pokazywał zakątki miasta i z wielkim sentymentem wspominał miasto:

„To w tym starym grodzie królewskim uniwersyteckim przestałem być dzieckiem, wyrosłem na chłopaka, zakosztowałem przyjaźni, zachwytów, myśli i świętych oburzeń właściwych temu wiekowi. To w tych owianych historią murach zaczynałem rozumieć różne sprawy, odczuwać przywiązania, gromadzić zapas wspomnień i zasoby wrażeń…”

Jego pobyt gwałtownie przerwał wybuch I wojny światowej. Pisarz z synem wyjechali do Zakopanego, a później w karkołomnej eskapadzie wrócili do Anglii.

Odwiedźcie:

  • Kraków. Ulica Wiślna 2, kamienica Książęca – tu mieszkał Korzeniowski po śmierci ojca
  • Kraków. Ulica Świętej Anny 12. Tu mieścić się miało gimnazjum do którego chodził chłopiec
  • Kraków. Collegium Maius. Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tu przechowywano rękopisy ojca i tu Józef w 1914 roku oglądał je ze wzruszeniem.
  • Kraków. Grand Hotel. Tu mieszkał podczas pobytu w roku 1914 i tu odbyło się jego spotkanie z spotkanie z krakowską inteligencją.
  • Kraków. Cmentarz Rakowicki (pas Ad). Tu pochowany jest Apollo Korzeniowski, ojciec Józefa, także pisarz i bohater polskich powstań przeciwko Rosji. Jego pogrzeb w Krakowie stał się wielką narodową manifestacją.
  • Zakopane. Ulica Jagiellońska 18, willa Konstantynówka oraz ulica Kościuszki 19, Hotel Stamary. Tu przez kilka miesięcy 1914 roku mieszkał Conrad nie mogąc wydostać się w ogarniętej wojną Europy.

Pieskowa Skała. Wyprawa do starej Anglii

Polski romantyzm rozwijający się na przełomie wieków XVIII i XIX czerpał także z angielskiego dorobku kulturowego wprowadzając modę na literaturę angielska i jej naśladownictwa, ubiory, meble a nawet założenia ogrodowe. Jednak pierwsza, duża kolekcja angielskiego malarstwa powstała dopiero na początku XX wieku, kiedy kilkadziesiąt obrazów zgromadził kolekcjoner, mecenas sztuki i polityk Leon Piniński, który z czasem przekazał swą kolekcję (aż 332 obiekty!) do zbiorów Zamku Królewskiego na Wawelu. W 2008 roku kolekcja obrazów stała się podstawą stałej ekspozycji w Zamku w Piaskowej Skale. To jedna z najsłynniejszych budowli tego typu Polsce. Pochodzący z XIV wieku obiekt, kilkakrotnie przebudowany, a położony na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego w niezwykle malowniczym krajobrazie, jest ulubionym miejscem polskich filmowców. Galeria Malarstwa Angielskiego prezentuje dzieła przypisywane tej klasy artystom jak: G. Kneller, P. Mercier, J. Reynolds czy G. Romney oraz dwa sygnowane pejzaże pędzla G. Morlanda. Obrazy zostały wyeksponowane w taki sposób, by przywołać klimat angielskich galerii pałacowych. Z tego właśnie powodu w salach pojawiły się angielskie meble z wieków XVIII i XIX, zastosowano na pozór archaiczny system oświetlenia, a w oknach upięto zasłony. Ważną rolę odgrywa też kolorystyka ścian inspirowana angielskimi wnętrzami z końca XVIII i XIX stulecia.

Odwiedźcie:

Masterton chce zawładnąć światem z krakowskiego kościoła

Graham Masterton, angielski mistrz poradników seksualnych i powieści grozy, człowiek, który produkuje książki z szybkością karabinu maszynowego, tłumaczony na wszystkie języki świata, jest także związany z Krakowem. Bywał w naszym mieście i tu toczą się także akcje jego książek. W jednej z nich, wskrzeszone mistyczne stwory, które zaczynają atakować ludzi aby zawładnąć światem pochodzą z kościoła świętej Katarzyny na Kazimierzu. Na Plantach, czyli ogrodzie urządzonym na miejscu średniowiecznych murów obronnych, mamy nawet ławeczkę poświęconą pisarzowi, gdzie przez QR można pobrać fragmenty jego powieści. Ławeczka to element projektu Kraków: Miasto Literatury. A tak Masterton opisuje jednego ze swoich bohaterów:
„ – Mieszkał jeszcze przez rok albo dwa w Krakowie. Wiem o tym, ponieważ widywałem go niemal co tydzień w restauracji Nostalgia na ulicy Karmelickiej, gdzie jadał lunch. Zawsze to samo: kluski z grzybami, które popijał białym winem. Widziałem jakiś  jego artykuł w Dzienniku Polskim. Twierdził, że rzucił mitologię średniowieczną dla archeologii średniowiecznej. Badał historię kultury Krakowa i prowadził wykopaliska. To musiało być ponad osiem lat temu. Później już go więcej nie widziałem ani nie czytałem o jego wykopaliskach. Do twojego dzisiejszego telefonu, przyjacielu, ani razu nie pomyślałem o Christianie Zauberze.
- Rafał, nie mogę ci powiedzieć dlaczego, ale naprawdę muszę go odnaleźć”.

Odwiedźcie:

  • Kraków. Planty, parkowa ławka poświęcona Grahamowi Mastertonowi
  • Kraków – KazimierzKościół i klasztor augustianów (ul. Augustiańska 7-9). Kościół pod wezwaniem Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Małgorzaty jest jednym z najlepiej zachowanych przykładów gotyckiej architektury w Polsce. 

Multimedia